Tunezja 2004  - U wrót pustyni 
13.07.2004 wtorek

(Piano di Sorrento -  Napoli -  Caserta -  Bomarzo  - Viterbo - Bolsena)
Wyjeżdżamy z serpentyn, znów jedziemy obrzeżami Neapolu i mkniemy dalej na północ. Choć myśleliśmy o wjeździe do Rzymu, po 
rozważeniu wszystkich za i przeciw, rezygnujemy i w zamian decydujemy się na odwiedzenie paru mniejszych miasteczek. Odbijamy do 
Viterbo. Po drodze zatrzymujemy się w Bomarzo, gdzie mieści się ogród Sacro Bosco, nazywany 
Parkiem Potworów. Został on 
stworzony w XVI w. przez miejscowego księcia po śmierci swej żony. Oprócz ogromnych kamiennych potworów, jest tam także krzywy
 dom, w którym po wejściu chodzimy jak pijani i gdzie można się przekonać, jak organizm człowieka jest przyzwyczajony do pionu. Po 
relaksie w cieniu parkowych drzew podjeżdżamy do Viterbo. Chodzimy po najstarszej dzielnicy miasta San Pellegrino, gdzie można 
zobaczyć katedrę i co ciekawe 
Pałac Papieski, który został zbudowany w XIII w. Większość budowli wykonana jest z charakterystycznego 
szarego kamienia. Po drodze, w Montefiascone, widzimy jeszcze katedrę, której kopuła jest drugą, co do wielkości po
 kopule Bazyliki Św. Piotra. W końcu dobijamy do agroturystycznego kempingu, nad jeziorem, gdzie po raz pierwszy zażywamy kąpieli 
w słodkiej wodzie.

14.07.2004 środa

( Bolsena -  Orvieto -  Todi -  Perugia -  Cesena -  Ravenna -  Lido di Spina )
Rano podjeżdżamy do centrum Bolseny. Miasteczko prezentuje się bardzo ładnie. W kościele Św. Krystyny w bocznej nawie znajduje się 
ołtarz, o którym wspomnieliśmy, przy okazji opisu pobytu w katedrze w Orvieto, a którego fragmenty stanowią relikwie właśnie tam 
przechowywane. Można tam zwiedzić również katakumby. Po ich obejrzeniu jedziemy dalej mijając z boku Orvieto, które wspaniale 
prezentuje się na wysokim wzgórzu. Wjeżdżamy do 
Todi. Stromymi uliczkami dochodzimy do Piazza del Popoli, gdzie znajduje się 
katedra z XIII-XIV w. i kilka ciekawych pałaców. Bardzo ciekawy jest również położony niedaleko kościół San Fortunato z ozdobnym 
gotyckim portalem. Dojeżdżamy do wybrzeża w miejscu dość paskudnym. O ile kemping (z gatunku molochów) jest jeszcze do 
wytrzymania to odległa brudna plaża z brudną wodą już nie. Wokół rozpościerają się jeziora i bagniska parku narodowego.

15.07.2004 czwartek

(Lido di Spina - Venezia -  Udine -  Gemona)
Strasznie zatłoczoną drogą dojeżdżamy do Wenecji. Nacinamy się, zostawiając samochód na dużym wielopoziomowym parkingu, gdyż 
cena jest stała (19 euro za dobę), niezależnie od czasu pobytu, co w przypadku tylko kilkugodzinnego zwiedzania jest bardzo kosztowne. 
Wchodzimy w labirynt weneckich uliczek, oczywiście przechodząc przez najważniejsze miejsca   
Ponte Rialto, Plac Św. Marka z 
Bazyliką i kilka ciekawych pałaców, kościołów i mostów. Bazylika robi duże wrażenie, zarówno wewnątrz jak i z zewnątrz. Zadziwiająca 
jest jej strasznie nierówna posadzka. Na nocleg jedziemy na dobrze nam już znany kemping, położony u podnóża gór kemping w 
Gemonie.

16.07.2004 piątek

(Gemona - Villach - Graz - Wien - Olomouc - Cieszyn - Łaziska Górne)
Ostatni dzień podróży przebiega bez sensacji, jedynie na sam koniec łapią nas dwie burze z oberwaniami chmury. Wieczorem docieramy 
do domu, kończąc naszą kolejną podróż. Tym razem w 4 tygodnie przejechaliśmy prawie 7 500 km. Podczas przejazdu przez Włochy, z 
wyjątkiem Wenecji, omijaliśmy duże miasta, które zresztą w większości poznaliśmy wcześniej. Wybieraliśmy pełne uroku małe 
miasteczka, mające swój klimat i wiele do zaoferowania zwiedzającym. Niestety, trzeba stwierdzić, że w związku z spadkiem wartości 
złotego, a także wprowadzeniem euro, prawie wszystko stało się dla nas o około 50% droższe, w porównaniu z cenami sprzed 3-4 lat. 
Jeśli chodzi o Tunezję, to jest to kraj nastawiony na turystów, wylegujących się na plaży przed swoimi hotelami, których dzielnice 
stanowią swoiste enklawy, oddzielone od reszty miast. Można tam obejrzeć ciekawe miejsca, jak również rozczarować się. Dziwiło nas, że
dużo meczetów było niedostępne dla zwiedzających, ponadto nie czuło się tam, tak mocno  arabskiego smaku  jak na przykład w Syrii, 
która była naszym pierwszym krajem arabskim na podróżniczym szlaku. Jednak każdy kraj ma coś odmiennego do zaoferowania, co 
powoduje, że warto go obejrzeć.

Alina, Marek i Piotr Cebula.    
4/4
 <<< poprzednia strona <<< 1 2 3 4  
Bomarzo
Viterbo
Bolsena
Todi
Wenecja
Wenecja