Słowacja, Węgry 2005  
Ponieważ w tym roku wyjechaliśmy na wakacje już na przełomie kwietnia i maja, więc lato strasznie nam się dłużyło, ciężko było 
nam usiedzieć cały czas w domu i postanowiliśmy gdzieś się ruszyć. Wybór padł na sąsiednią Słowację i Węgry. Niestety pogoda 
pokrzyżowała nam plany i z przewidywanych 7-8 dni ostały się tylko 4.  

20.08.2005 sobota

(Łaziska Górne -  Cieszyn -  Terchova -  Stefanova - Turany ) 
Wybraliśmy chyba najszybszy wariant dojazdu do Małej Fatry, przez Cieszyn. Koło południa dojeżdżamy do Terchovej, leżącej u 
wylotu 
Doliny Vratna. Znajduje się tam pomnik Janosika, do którego prawa roszczą sobie zarówno Polacy, jak i Słowacy. Pomnik 
znajduje się na górze, skąd można obejrzeć  oczyma Janosika  panoramę miasteczka i jego okolic. Jedziemy dalej doliną, odbijając do 
Stefanovej, skąd ruszamy na pieszą wycieczkę po 
Dolnych Dierach. Robimy pętlę, podziwiając wąwóz wpierw z góry, a wracając 
wzdłuż potoku. Po drodze często przechodzi się kładkami i drabinami. Spotykamy wielu turystów zagranicznych. Po powrocie do 
samochodu jedziemy jeszcze kawałek Doliną Vratna i objeżdżając masyw Małej Fatry zatrzymujemy się na kempingu położonym nad
 rzeczką.

21.08.2005 niedziela 

(Turany - Martin -  Kremnica -  Banska Stiavnica - Sahy ) 
Zatrzymujemy się w 
Martinie, przechadzając się po starej części miasta, która rozciąga się wzdłuż jednej ulicy. Przejeżdżamy do 
Kremnicy, miasta słynnego z wydobycia złota i srebra. Wydobycie złota zakończono tu dopiero w 1970 r. Przechodząc obok 
barokowego 
słupa wotywnego upamiętniającego ustąpienie zarazy morowej, udajemy się do górującego nad miastem, otoczonego 
murem, zespołu zamkowego. Centralny punkt zespołu zamkowego stanowi dwunawowy 
gotycki kościół z XV w. Wdrapujemy się na
 jego wieżę, skąd można podziwiać całe 
położone w dolinie miasteczko. Jedziemy dalej do kolejnego miasteczka, z górniczymi 
tradycjami   
Banskiej Stiavnicy, która w 1993 roku została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. 
Przechadzamy się stromymi ulicami miasta, wstępując na 
Stary Zamek. Tu także znajduje się słup wotywny upamiętniający 
ustąpienie zarazy. Bardzo podobne słupy wotywne oglądaliśmy wcześniej w sąsiedniej Austrii. Na nocleg podjeżdżamy na kemping, 
położony kilkaset metrów od granicy z Węgrami.

22.08.2005 poniedziałek

(Sahy -  Vac - Visegrad -  Esztergom) 
W nocy niestety następuje załamanie pogody, nadchodzi burza i zaczyna lać. W nieustającym deszczu pakujemy się i wjeżdżamy na 
Węgry. Planowaliśmy obejrzeć Vac, lecz strugi deszczu, lejące się z nieba, nie zachęcają nas do tego. Przeprawiamy się promem przez 
Dunaj do Visegradu, a następnie szukamy noclegu pod dachem, gdyż nie uśmiecha się nam rozbijać kompletnie mokrego namiotu w 
strugach deszczu i spać w przemoczonych śpiworach. W końcu wynajdujemy domek na działce na obrzeżach Esztergom. Po południu
 na szczęście się przejaśnia i decydujemy się na podjechanie do centrum Esztergom, gdzie oglądamy okazałą 
bazylikę i panoramę 
miasta. Wracając jedziemy dalej do Visegradu, pod 
dolny zamek, niestety już zamknięty do zwiedzania. Kręcimy się trochę po ulicach 
miasteczka i wracamy na nocleg.

23.08.2005 wtorek

(Esztergom -  Budapest - Esztergom) 
Rankiem wyjeżdżamy do oddalonego o około 60 km Budapesztu. Wędrówkę rozpoczynamy od wejścia na 
Wzgórze Gellerta, skąd 
można oglądać panoramę węgierskiej stolicy. Niestety pogoda znów daje się we znaki, na szczęście na początek to tylko przelotna 
burza. Po obejrzeniu Budapesztu z góry udajemy się w kierunku 
Zamku Królewskiego. Udajemy się na Stare Miasto, zwiedzając 
kościół św. Macieja. Widok spod Baszt Rybackich na Parlament, znajdujący się po drugiej stronie Dunaju jest bardzo ładny. 
Opuszczamy Starówkę i zatrzymując się na krótko pod stacją 
kolejki na Górę Zamkową przechodzimy Mostem Łańcuchowym na 
druga stronę Dunaju. Niestety ponownie zaczyna lać. Chwilę schronienia znajdujemy podczas zwiedzania budapeszteńskiej 
bazyliki
Niestety nie zapowiada się na jakąkolwiek poprawę pogody, więc decydujemy się wracać do naszej kwatery. Akurat przy dojeździe 
do Visegradu na chwilę się przejaśnia, więc podjeżdżamy pod 
Górny Zamek, zwiedzając go i oglądając przy tym ciekawą panoramę z 
Dunajem w roli głównej. Wiadomości usłyszane w słowackim radiu (po węgiersku raczej trudno cokolwiek zrozumieć) nie nastrajają 
nas optymistycznie, zaczynają otaczać nas powodzie, a prognozy na najbliższe dni nie są zachęcające.

24.08.2005 środa

(Esztergom -  Komarom - Komarno  - Nitra - Zilina -  Wisła -  Łaziska Górne) 
Niestety ciągle pada, więc postanawiamy wracać do domu. Korzystając z chwili przejaśnienia zatrzymujemy się w Komarom, a 
trochę dłużej przechadzamy się po stronie słowackiej, po Komarnie. Oprócz 
starej części miasta ciekawostką jest tu Plac Europy, z 
wybudowanymi wokół nowymi 
kamieniczkami, z której każda ma w swoim zamyśle symbolizować styl budownictwa jakiegoś 
państwa europejskiego. W deszczu podążamy do domu. Po przekroczeniu granicy trwa nieustanna ulewa, okazuje się, że leje tam już 
tak od rana i okolice Cieszyna są mocno podtopione. Docieramy szczęśliwie do domu, nieco żałując, że wycieczka dość poważnie 
nam się skróciła.

Alina, Marek i Piotr Cebula
fotogaleria
fotogaleria 
mapa
mapa podróży
Banska Stiavnica
Kremnica
Komarno
Budapeszt
Budapeszt
Budapeszt